Zabezpieczenie antykorozyjne podwozia
Mycie, osuszenie, usunięcie ognisk korozji i powłoka ochronna na podwozie, progi i nadkola — Marki k. Warszawy.
Lakier widać codziennie, podwozia nie widać nigdy — i właśnie dlatego korozja zwykle zaczyna się od spodu. Zabezpieczenie antykorozyjne to jedna z niewielu rzeczy, które realnie przedłużają życie auta, a nie tylko poprawiają jego wygląd.
W studiu NowyBlask w Markach czyścimy podwozie, oceniamy stan blachy, usuwamy ogniska rdzy i kładziemy powłokę ochronną. Pracujemy w zamkniętej, ogrzewanej hali, bo preparaty antykorozyjne potrzebują suchego, ciepłego podłoża — na mokrym podwoziu w garażu efekt jest krótkotrwały.
Obsługujemy kierowców z Marek, Ząbek, Zielonki, Kobyłki, Wołomina, Radzymina i całej prawobrzeżnej Warszawy.
Dlaczego w Polsce to nie jest fanaberia
Przez cztery, pięć miesięcy w roku jeździmy po drogach posypywanych solą. Solanka wnika w każdą szczelinę, zostaje w zamkniętych profilach i nadkolach, a potem — gdy auto stoi w ciepłym garażu — pracuje przez całą noc.
Do tego dochodzi piach, żwir i kamienie, które zdzierają fabryczną powłokę na podłodze i progach. W miejscu, gdzie warstwa ochronna została przetarta, wilgoć dostaje się prosto do blachy.
Efekt jest zawsze taki sam, tylko rozłożony w czasie: najpierw nalot, potem pęcherze pod fabryczną powłoką, na końcu dziura, której nie da się już zaspawać bez wymiany elementu.
Kiedy warto to zrobić
- Auto ma trzy lata lub więcej — fabryczne zabezpieczenie zaczyna się wycierać w miejscach najbardziej narażonych.
- Auto sprowadzone z południa Europy — nie znało soli, więc podwozie bywa w świetnym stanie i szkoda je zmarnować pierwszą polską zimą.
- Kupujesz używane auto — to najlepszy moment, zanim zacznie u Ciebie jeździć po zimie.
- Zaczynasz widzieć pierwsze rude naloty — wtedy nie ma na co czekać, bo koszt rośnie razem z zasięgiem korozji.
Najlepszy termin to wczesna jesień. Powłoka ma czas związać, zanim na drogi trafi pierwsza sól.
Jak wygląda praca krok po kroku
1. Mycie i dekontaminacja podwozia. Zaczynamy od dokładnego umycia całego spodu auta — bez tego jakikolwiek preparat położyłby się na warstwie brudu i odpadł razem z nią.
2. Osuszenie. Auto zostaje u nas w ogrzewanej hali, aż podwozie będzie całkowicie suche. To najczęściej pomijany etap i najczęstsza przyczyna tego, że „zabezpieczenie” schodzi po roku.
3. Oględziny i wycena. Oglądamy blachę i mówimy wprost, co widzimy. Jeśli gdzieś jest przerdzewiałe na wylot, powiemy to od razu — zamiast zamalowywać problem powłoką.
4. Usunięcie ognisk korozji. Miejsca z rdzą oczyszczamy mechanicznie do zdrowego metalu i zabezpieczamy preparatem przekształcającym.
5. Powłoka ochronna. Na podwozie, progi i nadkola nakładamy właściwy preparat, dobrany do stanu auta i tego, jak nim jeździsz.
6. Zamknięte profile. Progi, słupki i belki poprzeczne aplikujemy od środka sondą — tam korozja zaczyna się najczęściej i tam najtrudniej ją później zatrzymać.
Czym zabezpieczamy
Nie ma jednego preparatu do wszystkiego, dlatego łączymy dwie grupy:
- Preparaty penetrujące — rzadkie, wciskają się w szczeliny, zakładki blach i zamknięte profile. Wypierają wilgoć z miejsc, do których nie da się dostać pędzlem.
- Powłoki natryskowe — grubsze, elastyczne, odporne na uderzenia żwiru. Trafiają na płaskie powierzchnie podwozia, podłogę i nadkola.
Do wyboru są warianty twarde, przypominające fabryczną powłokę, i miękkie, woskowe, które pozostają plastyczne i same zasklepiają drobne uszkodzenia. Który ma sens przy Twoim aucie, ustalamy po oględzinach.
Ile to trwa i jak potem dbać
Standardowo auto zostaje u nas na jeden do dwóch dni roboczych — większość tego czasu to suszenie i wiązanie powłoki, nie sama aplikacja.
Po odbiorze nie musisz robić nic szczególnego. Warto raz w roku, najlepiej wiosną po sezonie zimowym, umyć podwozie i zajrzeć pod auto — gdyby gdzieś powłoka została przetarta, poprawka jest wtedy kwestią jednego popołudnia.
Cenę podajemy po obejrzeniu auta, zawsze przed rozpoczęciem pracy. Stan podwozia w dwóch autach z tego samego rocznika potrafi się różnić bardziej niż sam rocznik.
FAQ — zabezpieczenie antykorozyjne podwozia
Tak, o ile korozja nie przeszła na wylot. Ogniska usuwamy mechanicznie do zdrowego metalu, zabezpieczamy preparatem przekształcającym i dopiero potem kładziemy powłokę. Jeśli blacha jest przerdzewiała na wylot, powiemy to wprost — tam potrzebna jest wymiana elementu, a nie powłoka.
Przy poprawnie przygotowanym i osuszonym podwoziu powłoki twarde wytrzymują kilka sezonów, woskowe wymagają odświeżenia częściej, ale za to lepiej same zasklepiają uszkodzenia. Dużo zależy od tego, ile kilometrów robisz zimą.
Nie. Otwory technologiczne i odpływowe zabezpieczamy przed aplikacją i sprawdzamy ich drożność na koniec pracy. Zatkany odpływ w progu byłby gorszy niż brak zabezpieczenia.
Ma, choć z innego powodu. W nowym aucie nie ma czego naprawiać — chodzi o to, żeby fabryczna powłoka nie zaczęła się wycierać. Zabezpieczenie założone na zdrowe podwozie jest tańsze i skuteczniejsze niż ratowanie go po pięciu latach.
Przez pierwsze dni może być wyczuwalny delikatny zapach preparatu, szczególnie przy aplikacji w zamknięte profile. Znika samoistnie, a auto wydajemy dopiero, gdy powłoka jest sucha w dotyku.
Tak i często tak robimy. Skoro auto i tak stoi u nas dzień lub dwa, to dobry moment na detailing wnętrza albo korektę lakieru — zamiast przyjeżdżać drugi raz.
Umów auto na wizytę
Napisz, co Cię w aucie irytuje. Oddzwonimy w ciągu 24 godzin z terminem i wstępną wyceną — bez zobowiązań.
